Są takie książki, po przeczytaniu których powinna zapaść kurtyna milczenia, bo żadne słowo nie odda wrażeń towarzyszących podczas ich lektury, a bagaż emocjonalny jaki z sobą niosą jest nie do udźwignięcia. Nie przeczytałam ich w swoim życiu wiele (liczę, że są przede mną), ale za każdym razem sięgając po nową książkę, mam nadzieję, że będzie ona właśnie z gatunku tych wyjątkowych. Tym razem mi się udało. Wyruszyłam w długą podróż z kimś, kto omal jej nie przepłacił życiem. Tym kimś była Ida Fink, polskojęzyczna pisarka żydowskiego pochodzenia. Przyświecało nam zdanie: 'Najbardziej szaleńcze plany mają największe szanse powodzenia''.. Ta Podróż to przejmujące świadectwo odwagi i niezłomnej woli życia przesiąknięte grozą, smutkiem, nienawiścią i radością, jaką niesie ze sobą drugi (dobry) człowiek...
Siedem szklanek do debiutancka powieść Magdaleny Zych. Opowieść o dwóch skrajnych osobowościach połączonych homoseksualnym uczuciem, miała być próbą udowodnienia, że człowiek ciągle się zmienia, a ukryte pragnienia i emocje w końcu dochodzą do głosu. To także książka mająca ukazać, że nie jest ważne kto kocha, ale co z tą miłością uczyni. Czy udało się to autorce ukazać?
Lubię marzyć. Czuć jakieś nieznośne oczekiwanie, jak przed pierwszą randką (ech, kiedy to było?) Niecierpliwie czekać na najlepsze. Czasami denerwować się i próbować wyjaśnić to, co zagmatwane i tajemnicze. Mnogość uczuć, feeria wrażeń, a gdy to wszystko jeszcze pojawia się w ujmującej scenerii, czy można pragnąć więcej?
Może czasu i spokoju, aby dokończyć lekturę tak wciągającej powieści, jaką są Włoskie sekrety autorstwa Małgorzaty Yildirim.
Mówi się, że nie należy oceniać książek po okładce, jednak nie bądźmy naiwni – wszyscy to robią. Co więcej, do tej i tak płytkiej oceny dochodzi mniemanie, że im książka obszerniejsza, tym lepsza, bo przecież wszystkie wielkie dzieła to grube tomiszcza: Wojna i pokój, Nędznicy, że o W poszukiwaniu straconego czasu nawet nie wspomnę. Dlatego, gdy szukamy rozrywki na chociażby średnim poziomie – przecież nie samymi arcydziełami żyje człowiek – sięgamy po estetyczne, co najmniej czterystustronicowe wydania, które mają dostarczać nam uciechy przez kilka wieczorów.
Robert T. Preys to polski przedsiębiorca i prawnik, działający w zakresie ochrony praw człowieka. Z zamiłowania jest również pisarzem. Debiutował powieścią Orędzie.
Głównymi bohaterami jego następnej książki Tajemnice Sahary są młodzi małżonkowie, Lidia i Wiktor Galiccy. Udają się oni w podróż poślubną do RPA. Jednak ich wymarzona wyprawa przyjmuje nieoczekiwany zwrot. Samolot, którym lecą, ulega katastrofie. Właśnie tylko Galickim udaje się przeżyć, jednak, jak się okazuje, uratowanie się z katastrofy niekoniecznie oznacza ocalenie życia...
Przyznaję, iż byłam w stosunku do tej książki odrobinę nieufna. Bałam się, że jej główna bohaterka oprócz swej przyjaźni z psem zechce przemycić też garść utyskiwań na jej tragiczny i niesprawiedliwy los, tudzież bariery architektoniczne, nieustanne cierpienie, brak refundacji za leczenie z NFZ i inne pretensje podobnego kalibru. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że Magdalena Kulus nie tylko się w swej książce nie skarży, ale wręcz zaraża swoich czytelników optymizmem i pozytywnym podejściem do życia... Jako osoba niepełnosprawna mogłaby zamknąć się w czterech ścianach i płakać, a tymczasem ona pracuje w Urzędzie Miasta Tychy, robi doktorat z polonistyki na Uniwersytecie Śląskim, założyła stowarzyszenie osób chorych na zanik mięśni "SMAk życia" i świetnie się bawi za sprawą swych przyjaciół, w tym tego najwierniejszego - psa asystenta, o którym jest jej książka Blondyn i Blondyna.
Lubisz historię? Interesują Cię wydarzenia z XVI wieku? A może po prostu masz ochotę na porządną książkę, którą autor rzetelnie dopracował? Axis mundi spełnia te wszystkie wymagania. Wiktor Trojan uraczył nas wspaniałą powieścią historyczną, którą polubią nawet wrogowie historii.
Po wielu pozytywnych recenzjach Pańskiego dzieła pt. "Pod dwiema kosami, czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana", postanowiłam także i ja zapoznać się z jego treścią...
Na okładkach książek Richarda Paula Evansa można przeczytać, że spodobają się one wielbicielom Erica-Emmanuela Schmitta. Jest to poniekąd prawda, jednak ja bym raczej porównała go do Fannie Flagg (ta od „Smażonych zielonych pomidorów”). Książki Schmitta odbieram jako skupiające się na ukazywaniu magii codziennej rzeczywistości, natomiast Fannie Flagg usilnie stara się pokazać czytelnikowi dobro drzemiące w ludziach. „Szukając Noel” o tym właśnie, chociaż nie tylko, opowiada.
Mark Smart jest bardzo młodym mężczyzną, którego życie właśnie rozsypało się na kawałki. Kilka dni temu zmarła jego matka, do-niedawna-jego dziewczyna powiadomiła, że oświadczył jej się pewien kręgarz, a ojciec wyrzucił go z domu (Marka, nie kręgarza).