W listopadzie zeszłego roku ukazała się w Polsce pierwsza część Tańca ze smokami, piątego tomu bestsellerowego cyklu Pieśni Lodu i Ognia George’a R. R. Martina. Decyzja podzielenia powieści na dwie połowy była zrozumiała z wydawniczego i czytelniczego punktu widzenia (w końcu niewygodnie by było czytać pojedynczy tom liczący sobie prawie 1400 stron), ale także dość kontrowersyjna – w pierwszej części Tańca nie ma żadnej pointy, a urwane zakończenia wątków wywołują mocne poczucie niedosytu. W dodatku druga połowa książki trafiła w ręce czytelników, spragnionych dalszych losów swoich ulubionych bohaterów, dopiero po kolejnych trzech miesiącach. Czy na finalną część Tańca ze smokami warto było czekać? Uważam, że tak.
Wpisany przez Agnieszka Lingas-Łoniewska
|
21 lutego 2012
Autorka książki, którą miałam przyjemność przeczytać, to młoda osoba z pisarskim zacięciem i poetycką duszą. Ma na swoim koncie kilka "popełnionych" wierszy, a teraz debiutuje na rynku prozy. Kornelia Romanowska, bo to o niej mowa, stworzyła sensacyjny romans, który wykorzystuje pewien schemat, chętnie wykorzystywany zwłaszcza w filmach, ale robi to w sposób świeży i wciągający.
Trzecia powieść w dorobku wybitnego pisarza s-f, Williama Gibsona wieńczy jego Trylogię Ciągu. Tak oto dowiadujemy się, ku czemu zmierzały pozornie bardzo luźno związane ze sobą wydarzenia z poprzednich dwóch tomów (znakomite: Neuromanceri Graf Zero), otrzymujemy historię rozwiewającą wątpliwości, kończącą historię... i to w jakim stylu...!
Wpisany przez Małgorzata Rybakowska
|
20 lutego 2012
Nieznośny upał, brzęczenie much i powietrze ciężkie od zapachu przejrzałych owoców – właśnie tak wita czytelnika Haiti wyłaniające się z powieści Dany’ego Laferrière’a Kraj bez kapelusza. Ta wybuchowa mieszanka różnych stylów i gatunków literackich to przede wszystkim pamiętnik Starego Gnata, haitańskiego pisarza, po dwudziestu latach emigracji wracającego do domu po to, by napisać książkę o zombi. W Kraju bez kapelusza reportaż przeplata się z autobiografią, groteska – z filozoficznymi dywagacjami. Tym, co je łączy, jest absurd, wyłaniający się z każdego zdarzenia, które opowiada Stary Gnat, podchodząc do wszystkiego ze stoickim spokojem i dystansem.
Graf Zero to druga powieść w dorobku Williama Gibsona i jednocześnie druga część znakomitej Trylogii Ciągu, którą otwiera książka wręcz kultowa – Neuromancer.
Sam Gibson jest jednym z najbardziej uznanych pisarzy fantastyczno – naukowych, twórcą cyberpunku i wizjonerem – m. in. stworzył pojęcie "cyberprzestrzeń" i opisał koncepcję Internetu i wirtualnej rzeczywistości, zanim technologie te się upowszechniły. Jego literackim debiutem jest opowiadanie Johny Mnemonic, na którego podstawie napisał później scenariusz do filmu o tym samym tytule.
Powieść Neuromancer była dziełem przełomowym dla gatunku, a Gibson, publikując ją, ustawił sobie wysoką poprzeczkę – książce tej niełatwo dorównać. Czy Graf Zero podołał temu zadaniu? Prawidłową odpowiedzią wydaje się "nie do końca, ale i tak jest świetny", bo w porównaniu z Neuromancerem w Grafie widoczne są pewne niedociągnięcia. Mimo to, na tle dokonań innych autorów i autorek tego gatunku, Graf Zero wypada bardzo dobrze – jest to kawał solidnego s-f, który na stałe i w pełni zasłużenie wszedł do kanonu gatunku.
Agata Christie to fascynująca osobowość, niezwykle zdolna i płodna pisarka, która podbiła serca czytelniczek i czytelników na całym świecie. Nie tylko odniosła wielki sukces, ale także zrewolucjonizowała podejście do kryminału jako gatunku literackiego. Szybko wypracowała własny, oryginalny styl, wprowadziła nowe rozwiązania, nierzadko eksperymentowała z fabułą i formą swoich opowiadań i powieści.
Świt demonów otwiera nową, mroczna trylogię autorstwa Williama Hussey'a Łowca czarownic. Książka przeznaczona jest raczej dla nastolatków, szczególnie takich, którzy cenią komiksy i opowieści grozy oraz lubią motyw "bycia wybranym".
Główny bohater powieści, piętnastoletni Jake, kocha opowieści grozy oraz swoją kolekcję komiksów. Sam pisze również opowiadania z dreszczykiem, które umieszcza anonimowo w sieci. Ot, wydawałoby się, zwykły, trzymający się na uboczu nastolatek, którego rodzice są naukowcami...
Wpisany przez Agnieszka Biczyńska
|
17 lutego 2012
De Sade to francuski pisarz, filozof, seksuolog, psychoanalityk, który bulwersował i fascynował, wzbudzał podziw i odrazę. Zaglądając do ludzkiej podświadomości, ujawnił, jak marny jest człowiek i jak niskie są jego potrzeby, będąc przy tym niezwykle luźnym w sferze seksualnej. Elwira Watała w swej książce Mój chory de Sade próbuje przekonać czytelnika do tego znanego libertyna. Zadanie to niełatwe...
Wpisany przez Piotr "Vivaldi" Sarota
|
17 lutego 2012
Nie będę wypierał się tego, że Kolory sztandarów – których kontynuacją jest Schwytany w światła – bardzo przypadły mi do gustu. Ich autorowi, Tomaszowi Kołodziejczakowi, udało się tam niemal idealnie wyważyć wszystkie elementy, dzięki czemu czytelnik otrzymał powieść z dobrą fabułą, ale jednocześnie pełną akcji i trzymającą w napięciu, z ciekawymi postaciami i pełnym detali, intrygującym uniwersum Dominium Solarnego. Oczywiście, można by nieco utyskiwać na dość czarno – biały podział racji czy też głównego bohatera, który zawsze wiedział, co dobre a co złe; nie ulega jednak wątpliwości, że dobrze skonstruowana historia, świetne opisy i znakomity styl wynagradzały wszelkie mankamenty. Czy ze Schwytanym w światła jest podobnie?
Wpisany przez Bartłomiej "Bartaz" Łepczyński
|
16 lutego 2012
Kolory sztandarów to nagrodzona Zajdlem w 1996 r. powieść T. Kołodziejczaka z gatunku science - fiction. Po czternastu latach ukazała się w reedycji. Akcja Kolorów..., główną miarą, rozgrywa się na Gladiusie - planecie potomków wolnych kolonistów, która jako jedna z nielicznych zachowała niezależność i nie podporządkowała się imperialistycznemu Dominium Solarnemu. Gladius jednak padł ofiarą ataku korgardów - obcej cywilizacji o dalece bardziej rozwiniętej technologii niż gladiańska czy nawet, uważana za nowoczesną, solarna.