• "Pan Darcy nie żyje", Magdalena Knedler - fragment przedpremierowy

    piątek, 04 września 2015 07:35
  • "Pan Darcy nie żyje", Magdalena Knedler - recenzja

    poniedziałek, 28 września 2015 09:06
  • "Paryże Innej Europy. Warszawa i Bukareszt, XIX i XX wiek", Błażej Brzostek - recenzja

    niedziela, 01 listopada 2015 23:07
  • "Mgła", Kaja Malanowska - recenzja

    wtorek, 19 stycznia 2016 19:13
  • Już wkrótce: "Winda" Magdaleny Knedler

    poniedziałek, 08 lutego 2016 15:48

Wciąż mając w pamięci lekturę Czasu silnych istot – dwutomowej powieści Marcina Przybyłka, dziś występującego pod pseudonimem Martin Ann twórcy tzw. GamedecVerse’a, czyli cyberpunkowego świata przyszłości, na grę planszową osadzoną w tych realiach czekałam z ogromnymi nadziejami. Dziś muszę przyznać, że twórcy gry nie tylko spełnili moje oczekiwania, ale znacznie je przewyższyli.

Koniec XXII wieku, futurystyczne Warsaw City. Niezwykła przyszłość ludzkości, w której gry komputerowe, o jakich dziś nam się nawet nie śniło, są integralnym elementem świata społecznego i… świata wielkich pieniędzy. Życie w sieci (w „światach”) toczy się na równi z tym w rzeczywistości (w „realium”), a ludzie są w stanie zapłacić wiele, by dostarczyć sobie najmocniejszych wrażeń. Nietrudno się domyślić, że trudno o lepsze warunki dla cybernetycznych przestępstw. Gamedec to inaczej „gierczany detektyw” („game detective”). Jego zadaniem jest śledzenie i obnażanie nadużyć w świecie, w którym rzeczywistość głęboko przenika się z fikcją…

Gamedec jest świetną grą dla paczki znajomych. Producent zaleca ją dla od 2 do 6 osób, jednak im bliżej górnej granicy tej liczby, tym więcej jest zabawy.

Miłość od pierwszego wejrzenia

Śledząc zapowiedzi producenta, spodziewałam się, że gra będzie ładnie wydana, ale że będzie AŻ TAK ładnie wydana – tego się nie spodziewałam. Wielkie, eleganckie i trwałe pudło kryje sporą, dopracowaną graficznie, barwną planszę i całą masę rozmaitych kart, żetonów, znaczników, pionków… różnej wielkości, kształtu i funkcji, niezmiennie jednak zawsze na wysokim poziomie wykonania, estetycznych, kolorowych i trwałych. Do tego wszystkiego dołączono adekwatnej grubości instrukcję, która wyjaśnia, do czego służą wszystkie te elementy.

Plansza jest w istocie duża i może zająć większość stołu. Ale to nie problem, bo miejsce na większość używanych w rozgrywce kart zaplanowano wprost na planszy i nie trzeba ich rozkładać na stole. Gracze mają przed sobą co najwyżej karty swych postaci, żetony, które do niej przynależą oraz to, co zdobędą w toku rozgrywki. Pola planszy są duże i czytelne, co ma szczególne znaczenie w wieloosobowej rozgrywce. O prawdziwy zawrót głowy może przyprawić przyszłe graczki i graczy mnogość elementów, które kryje pudło. Powiedzieć, że zawiera ono karty, to stanowczo za mało. Zawiera bowiem karty: postaci, zadań, ekwipunku, zleceń korporacyjnych, terroru, finału i scenariuszy. Prócz tego mamy jeszcze pionki i masę rozmaitych znaczników i żetonów (zaskakująca w tym wszystkim jest „zwyczajność” dołączonych do gry kostek 2 k6, ale naprawdę, nie zamierzam robić z tego problemu).

W absolutny zachwyt wprawiły mnie karty zadań. Mam wrażenie, że ludzie, którzy je tworzyli, musieli mieć przy tym kupę zabawy. Dzięki temu ja miałam jej też mnóstwo, czytając opisy poszczególnych zadań, gęsto i nierzadko bardzo dowcipnie nawiązujące do popkultury, kultowych filmów i powieści SF (twórczości Lema, Dicka czy Gibsona, filmów takich jak Matrix czy Terminator). Czytanie kart zadań i odnajdywanie zawartych w nich nawiązań okazało się frajdą wcale nie mniejszą niż sama gra.

gamedec-plansza

Przewodnik po świecie Gamedeca

Ok, skoro już nacieszyliśmy oczy zawartością pudełka, czas zmierzyć się z instrukcją. Muszę przyznać, że zaniepokoiła mnie jej grubość; faktem jest jednak, że choć ta elegancko wydana książeczka liczy sobie dość dużo stron, wydana jest przejrzyście i napisana syntetycznie i zrozumiale, choć muszę przyznać, że przyswojenie wszystkich zasad jest pewnym wysiłkiem intelektualnym. Jak się zaraz przekonacie, jest to jednak wysiłek warty podjęcia. Lekturę instrukcji, szczególnie tym osobom, które słabo znają GamedecVerse, uprzyjemniają wyodrębnione w ramkach opisy przybliżające świat, w którym toczy się akcja gry. Dzięki tym krótkim tekstom znacznie łatwiej jest wczuć się w klimat rozgrywki. Co ważne – żeby grać i cieszyć się grą, nie trzeba wcale dobrze znać tego świata (inna rzecz, że gra, jak sądzę, motywuje, by go poznać).

Instrukcja proponuje dwa zasadnicze typy rozgrywki: podstawowy i rozszerzony. W tym drugim pojawiają się dodatkowe elementy, np. karty scenariuszy czy terroru. Ciekawostką jest opublikowana już po premierze gry propozycja trybu dla jednego gracza – jej szczegóły znajdziecie na oficjalnej stronie gry.

Na tropie cyberprzygody

Przy pierwszej rozgrywce naturalnym wyborem wydało mi się rozpoczęcie od gry podstawowej, by później przejść na rozszerzoną. Po kolei, bezboleśnie – tak sądziłam. Z perspektywy czasu myślę jednak, że może warto wysilić mózgownicę i zagrać od razu w wersję rozszerzoną, jest ona bowiem znacznie ciekawsza. Wersję podstawową testowałam po raz pierwszy, grając w parze i muszę przyznać, że to był kiepski pomysł - dla dwóch osób okazała się, po prostu, dość nudna. Wersja rozszerzona dla pary daje już znacznie więcej satysfakcji. Zdecydowanie lepiej było jednak, kiedy graliśmy w większej, kilkuosobowej grupie i to właśnie wersja rozszerzona (czy może raczej – włączenie wszystkich zasad opcjonalnych, a jest ich kilka) jest tym, co dało nam całe mnóstwo autentycznej frajdy.

Podczas rozgrywki gracze i graczki wcielają się w postacie gamedeców, gierczanych detektywów, i w tym charakterze tropić będą internetowych oszustów, hakerów bądź złośliwe oprogramowanie. Większość zadań mają do zrealizowania na terenie tzw. światów sensorycznych czyli skomplikowanych, rozbudowanych wirtualnych gier. Detektywi i detektywki będą się też musieli od czasu do czasu zmierzyć z zadaniami dotyczącymi samego Realium (rzeczywistości) – te są trudniejsze, wiążą się z większym ryzykiem, ale też dają większe profity.

Gamedec Char

Mimo dość obszernej instrukcji, zasady gry nie są bardzo skomplikowane i można je dobrze przyswoić już przy drugiej rozgrywce (za pierwszym razem nieodzowne było nieustanne zaglądanie do instrukcji: „Co teraz, już jest runda hakerów?”, „Co mogę zrobić na tym polu?”, „Czy w Realium działa mój ekwipunek?”, „Co trzeba zrobić, żeby zdjąć żeton lagu?”, „Co znaczy ten symbol?”), a po kilku kolejnych okazują się wręcz intuicyjne. Wszystko zaczyna się, rzecz jasna, od wyboru postaci. Jest ich aż 10 i z satysfakcją odnotowałam, że postaci kobiecych i męskich jest po równo. Każda postać ma swoje określone parametry i unikalne cechy. Interesujący jest sposób rozwoju postaci w trakcie rozgrywki – warto jego zasady przeczytać uważnie, zauważyłam bowiem, że część osób rozumie je wbrew intencjom twórców gry, w efekcie nadmiernie ją sobie ułatwiając (i następnie dziwiąc się, że jest taka łatwa…). Po wyborze postaci otrzymujemy początkowe karty zadań i już możemy wykonywać ruchy (w każdej turze maksymalnie 2), z których każdy może być zakończony dowolną liczbą akcji, jakie można wykonać na danym polu. Pola możemy odwiedzać dość dowolnie – w grze pojawiają się różne ograniczenia (wejście do niektórych wymaga np. pewnej ilości gotówki lub określonej reputacji); radzenie sobie z tymi ograniczeniami wymaga od nas uważnego planowania swoich posunięć. Naszym celem jest realizacja jak największej liczby zadań, aby zdobywać tzw. punkty śledztwa (są to jednocześnie punkty zwycięstwa). Rozgrywka w podstawowej wersji trwa 14 tur, w tym czasie musimy zdobyć 9 punktów. Jeśli nikt tej liczby nie zdobędzie, gra kończy się przegraną wszystkich osób. Punkty można zdobywać też, atakując innych (silniejszych od siebie) graczy. Twórcy gry zadbali o satysfakcjonujące fabularne wyjaśnienie tego procederu – udany atak na gracza to zdobycie cennych informacji, które przybliżają nas do wygranej.

Niewątpliwą zaletą gry jest bardzo duża swoboda dana graczom i graczkom; mają oni do dyspozycji sporo różnych akcji, które mogą wykonać, a ich wybór wiąże się z planowaniem nawet kilka tur do przodu, można więc powiedzieć, że jest to gra taktyczna. Swoje cele osiągnąć można na kilka różnych sposobów. Dodatkową atrakcją, która miała dla mnie duże znaczenie, jest dość duży poziom interakcji między postaciami – w grze możliwe są asysty i sabotaże a nawet ataki na inne postacie (o ile nie są słabsze – słabszych nie atakujemy), czasem bardziej opłacalna jest rywalizacja, a czasem współpraca. Słowem – każda rozgrywka jest inna od poprzedniej.

gamedec3

W grze dość duże, ale nie dominujące znaczenie ma czynnik losowy. Jest on ważny podczas realizowania zadań. Na karcie każdego zadania określony jest stopień jego trudności. Rzucamy dwiema k6 i jeśli wynik jest większy lub równy temu stopniowi – zadanie zaliczone. Wynik jednak nie zależy tylko od kości, ale też od parametrów naszej postaci i posiadanego ekwipunku; możliwe są też asysty oraz sabotaże ze strony innych osób. Do realizacji wybieramy więc w pierwszej kolejności takie zadania, których realizacja bazuje na naszych mocnych stronach (które wymagają umiejętności, w jakich specjalizuje się nasza postać).

Na rozgrywkę wpływają dodatkowo jeszcze inne urozmaicenia: reputacja, rany, lagi czy pomoc korporacji (oczywiście nie ma nic za darmo…). Reputacja ma kilka poziomów i może ułatwiać lub utrudniać niektóre działania (np. wstęp do lokacji). Rany obniżają naszą skuteczność (obniżają wynik rzutów na realizację zadań), z kolei lagi „spowalniają” naszą postać i sprawiają, że może ona wykonać tylko 1 zamiast 2 ruchów na turę. Wreszcie pomoc korporacji to różne bardzo przydatne bonusy, za które jednak będziemy musieli odpłacić przysługą.

Wersja dla zaawansowanych

Najmłodszym (gra jest przeznaczona dla osób od 12 r.ż.) może bym tego nie zalecała, jednak starszym graczom sugeruję założyć od razu, że są zaawansowani. Czeka ich trochę dłuższe analizowanie instrukcji, ale i ciekawsza gra. Zasady rozszerzone (opcjonalne) można dowolnie włączać do wersji podstawowej, najlepiej jednak chyba pójść na całość i włączyć wszystkie za jednym zamachem. W ten sposób w grze pojawią się przede wszystkim karty terroru, czyli „sytuacje kryzysowe” znacznie utrudniające grę (i nierzadko wymuszające kooperację dla wspólnego dobra) oraz scenariusze dające dodatkowe bonusy, kiedy spełnimy określone wymagania. Przy zasadach opcjonalnych można też przedłużyć rozgrywkę.

Gamedec to według mnie gra planszowa na światowym poziomie. Bardzo klimatyczna, budząca prawdziwe emocje, wciągająca, pięknie, starannie wydana i grywalna – kolejne partie różnią się między sobą, gracze i graczki mogą wypróbowywać różne taktyki, różne postaci i różne style ich rozwijania. Zasady rozgrywki są jednocześnie złożone i łatwe do opanowania. Chyba jedynym wartym uwagi minusem jest niedoskonałość (nuda) trybu podstawowego dla dwojga graczy, jednak kiedy grupa zaczyna się od 3 osób, zabawa jest przednia (potwierdzają to moi współgracze i współgraczki…). Przy Gamedecu nie tylko nacieszyłam się rozgrywką, do której pewnie nie raz jeszcze wrócę, ale nabrałam apetytu na lekturę nieznanych mi przygód Torkila Aymore’a. Polecam.

Moja ocena: 9/10

JavaScript is disabled!
To display this content, you need a JavaScript capable browser.

Premiera gry: 6 wrzesień 2013
Gatunek gry: przygodowa, s-f
Wydawca: cdp.pl
Liczba graczy: 2-6 osób
Dopuszczalny wiek graczy: 12+

W pudełku:

plansza
10 pionków gamedeców
7 podstawek do pionków
10 kart gamedeców
72 żetony do oznaczania Umiejętności, Ran i Reputacji
140 żetonów Poszlak/Zobowiązań
24 Kart Ekwipunku
100 Kart Zadań
16 Kart Zleceń Korporacyjnych
30 żetonów Kredytów
14 Znaczników Lagów
Znacznik Celu
Znacznik Zagrożonej Korporacji
Znacznik Rozpoczynającego Gracza
12 Kart Scenariuszy
10 Kart Terroru
10 Karty Finału
2 kostki sześcienne
instrukcja (40 stron, 290x290 mm)

e-max.it: your social media marketing partner

Współpraca

 TVNights

Yggdrasil - portal o grach bmmo

Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce

Kopia KawernaButton

Free4Edu.info - darmowe programy i pomoce dydaktyczne

bestsellery NET

Tania-Ksiazka

poki-banner200x60